Jacek Jelonek wywołuje dużo emocji swoimi występami w "Tańcu z gwiazdami", a to dlatego, że tworzy pierwszą w historii polskiej wersji programu parę męsko-męską. Choć przełamuje
Cezary Olszewski w "Tańcu z gwiazdami" Cezary Olszewski był jednym z najpopularniejszych tancerzy "Tańca z gwiazdami". Partnerował w konkursie Annie Popek, Annie Nowak-Ibisz, Annie
Kinga Rusin w 2006 roku wygrała 4. edycję 'Tańca z Gwiazdami'. Po latach wspomina swój udział i nie ukrywa, że był to dla niej trudny czas.
By świetnie pląsać w "Tańcu z gwiazdami", Jacek Jelonek (35 l.) musiał odłożyć życie uczuciowe na drugi plan. Model podporządkował morderczym treningom całe swoje dnie, a dla
. 18 czerwca 2011, 09:19 Ten tekst przeczytasz w 1 minutę Newspix / ADRIAN STARUS Trzynasta edycja "Tańca z gwiazdami" zbliża się wielkimi krokami. Po rocznej przerwie TVN staje na głowie by we wrześniu na parkiecie show zatańczyły naprawdę wielkie gwiazdy. "Fakt" zna już pierwsze dwie pary, które zmagać się będą o kryształową kulę i super auto. Jak czytamy w "Fakcie": O tym że w "Tańcu z gwiazdami" zatańczą Katarzyna Herman i Weronika Marczuk pisaliśmy kilka dni temu. Teraz udało nam się dowiedzieć, kto będzie naszym pięknym gwiazdom partnerował na parkiecie. Weteran show TVN, czyli Rafał Maserak w 13-tej edycji będzie uczył tańca Kasię Herman. Weronice natomiast tajniki gorącej rumby czy eleganckiego tanga zdradzi ulubieniec pań, czyli Jan Kliment (37 l.). Obie pary miały już okazję się poznać. A że obydwaj panowie są bardzo ambitni, prawdopodobnie wkrótce rozpoczną też treningi na sali. Jak udało nam się dowiedzieć jesienny "Taniec z gwiazdami" ma być wyjątkowy. Producenci za punkt honoru postawili sobie ściągnięcie do niego znanych nazwisk. Póki co lepiej radzą sobie z płcią piękną. Już wiadomo, że we wrześniu na parkiecie wirować dla nas będą Katarzyna Zielińska, Anna Wendzikowska i Katarzyna Pakosińska. Niestety spory problem sprawiają panowie, którzy nie garną się na parkiet. Nawet wysokie gaże nie są w stanie przełamać ich niechęci do nauki gorącego passo doble. Pewnym kandydatem jest na razie tylko Staszek Karpiel Bułecka, czyli bratanek sławnego Sebastiana. Filip Bobek na którego TVN bardzo liczył, ostatecznie odmówił, tłumacząc się brakiem czasu i problemami zdrowotnymi. >>>Polska aktorka zafarbowała włosy za 380 zł Zobacz więcej Przejdź do strony głównej
Wiele naszych gwiazdek zrobiłoby wszystko, żeby tylko wystąpić w tym programie Niedzielny wieczór, zbliża się godz. 20. W wielkiej hali, gdzie kiedyś lakierowano traktory, zamienionej na studio telewizyjne, 300 widzów czeka na znak moderatorki. – Ooo, widzę, że trzeba państwa trochę rozweselić. A będzie bardzo rozrywkowo, bo dziś jive. Pot będzie się lać strumieniami, proszę wysoko trzymać nogi, bo może do państwa dopłynąć! – woła Barbara Gosztyła. Rzeczywiście, w hali, choć wielkiej i wysokiej na ponad 10 m, jest dość duszno, potężne reflektory nie tylko świecą, ale i grzeją. Nie wolno robić zdjęć ani nagrywać, zmieniać miejsc w czasie programu, wchodzić na parkiet. Wolno – witać pary krzykiem i machaniem marynarami. – Pary szukają państwa wzrokiem. Jak jurorzy mówią niemiłe rzeczy, to wasze uśmiechy ratują sytuację. Moja ręka w górę – i od razu państwa brawa. Moja ręka w dół – przerywamy brawa, żeby prowadzący mógł coś powiedzieć! Na razie widzowie muszą być cicho. Trwa nagrywanie jednego z motywów muzycznych, a potem zapowiedzi lektora: “Dziś dla was zatańczy już tylko siedem par. Jedna z nich po raz ostatni. Która? Zdecydujecie sami”. Za piątym razem reżyser mówi: – Mamy to. Prowadzący, Hubert Urbański, z udaną ulgą łapie się za serce. Córki wszystkich prezydentów Przed ekranami telewizorów siedzi zaś widownia 20 tys. razy liczniejsza niż w hali Ursusa. Jak wynika z badań ABG Nielsen, czwartą edycję programu ogląda średnio 6,07 mln widzów. Dla porównania tegoroczne relacje wizyty papieża Benedykta XVI w TVP 1 oglądało średnio 3,9 mln. W kategorii “finały” papież jednak wypadł lepiej – uroczystość pożegnania Benedykta XVI przyciągnęła przed ekrany 8,3 mln osób, rekordowy zaś jak dotychczas finał trzeciej edycji “Tańca” – “tylko” 7,5 mln widzów. Te 6,07 mln osób, które podziwia obecną edycję, to wprawdzie wyraźnie mniejsze grono niż w edycji poprzedniej, ale znacznie liczniejsze niż w pierwszej i drugiej. Najbardziej jednoznaczny wniosek płynący z tych zestawień oglądalności jest taki, że chętniej oglądamy “Taniec z gwiazdami” wiosną niźli jesienią – bo żadnych innych tendencji nie da się uchwycić. W każdym razie czwarta edycja spełnia oczekiwania dyrekcji TVN i dlatego pewne jest już, że wiosną przyszłego roku zobaczymy piątą. Udział w niej zostanie najprawdopodobniej zaproponowany córkom Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska (tak liczny udział córek pierwszych obywateli jest specyfiką polskiej wersji tego programu). – Jurorzy pozostaną ci sami. Ludzie lubią oglądać tę czwórkę – mówi Agnieszka Koniecka z TVN, producentka “Tańca z gwiazdami”. A piąta edycja zapewne nie będzie ostatnią, bo “Tańcowi z gwiazdami” sprzyja demografia – największą grupę widzów stanowią emeryci i renciści, a ponieważ Polska się starzeje, to grono będzie coraz liczniejsze. Pierś a sprawa polska Ten program, wymyślony dwa lata temu w Wielkiej Brytanii i sprzedany do 22 państw, od Kanady i Meksyku przez kraje Europy i Izrael aż po Australię i Nową Zelandię, wszędzie przyciąga tłumy przed telewizory. W swej ojczyźnie rekordowy finał zgromadził 11 mln widzów. W USA w relacji do liczby ludności mniej, bo zaledwie 17 mln, ale tam oferta telewizyjna jest tak bogata, że trudno zdobyć uznanie telewidzów. Miliony widzów, to i miliony wpływów. Przychody TVN z pierwszej i drugiej edycji łącznie wyniosły ponad 26 mln zł. Przychód z trzeciej, rekordowej, to aż 25 mln zł. Czas reklamowy w trakcie “Tańca z gwiazdami” jest pięć-sześć razy droższy niż przed programem i po nim. Przerwy na reklamy są zaś stosunkowo krótkie, by widzowie w ich trakcie nie chcieli zbyt chętnie przełączać się na inne kanały, co stanowi zmorę wszystkich nadawców. W dodatku żeby jeszcze bardziej zmylić telewidza, jedna z trzech przerw reklamowych bywa wyraźnie krótsza od pozostałych, co dodatkowo zniechęca do przełączania kanałów, bo grozi tym, że niezdyscyplinowany oglądacz przegapi znaczną część tańca, który trwa przecież tylko półtorej minuty. – Poziom oglądalności samych reklam w przerwach “Tańca z gwiazdami” jest wyższy niż wielu programów na innych stacjach. Ludzie nawet podczas reklam nie odchodzą od telewizora – potwierdza Agnieszka Koniecka. Do wpływów z reklam i plansz sponsorów dochodzą jeszcze głosy telewidzów. Producenci programu nie chcą podać dokładnych liczb. – Mogę powiedzieć, że w czasie programu otrzymujemy dziesiątki tysięcy telefonów i SMS-ów – mówi producentka. Jeden telefon to koszt 3,89 zł, jeden SMS – 3,66 zł. Wbrew pozorom, choć wszystko to sprawia, iż program jest opłacalny, to jednak nie przynosi on jakichś gigantycznych zysków. “Taniec z gwiazdami” jest bowiem bardzo kosztowny. Co tydzień przy każdym odcinku pracuje ponad 150 osób. Orkiestra, obsługa planu, operatorzy, stylistka, kosmetyczki, porządkowi – wymieniać można długo. – Wszyscy powinni być zgrani po mistrzowsku: orkiestra, uczestnicy, obsługa techniczna, każda czynność musi się dziać w odpowiednim momencie. To duży program, ale robiłem już większe widowiska na żywo, jak choćby festiwal teatralny Malta w Poznaniu czy Orkiestrę Jurka Owsiaka. Tam nie było próby generalnej, przy “Tańcu z gwiazdami” zaś mamy i próby w sobotę, i próbę generalną o 14 w niedzielę – mówi Wojciech Iwański, reżyser programu. Każdy krok tańczącej na parkiecie pary obserwuje aż 11 kamer. Operatorzy pracują wedle dokładnej partytury, mają rozpisaną kolejność ujęć, której powinni się trzymać. – Aktorzy to jednak nie tancerze profesjonalni, zdarza się że wypadają z rytmu, wykonują figury w innym kierunku. Wszystko się wtedy zmienia, dlatego oprócz pilnowania partytury operatorom potrzebna jest czasem twórcza improwizacja, przecież program idzie na żywo – tłumaczy reżyser. Kiedy więc Małgorzacie Foremniak w “Finale finałów” wymknęła się pierś z mocno wydekoltowanej sukni, to gdyby nawet producenci programu chcieli, nie zdołaliby tego ukryć przed kamerami, a więc i przed publicznością. – To oczywiście był przypadek, który zdarzył się akurat w chwili, gdy jedna z kamer była skierowana w to miejsce. Część kamer zawsze obserwuje tancerzy, więc widzowie i tak zobaczyliby, co się stało, być może w innym ujęciu czy pod innym kątem – mówi Wojciech Iwański. Należy jednak sądzić, że pierś aktorki w każdym ujęciu wyglądałaby atrakcyjnie. W rozmowie po zakończeniu tańca Małgorzata Foremniak odegrała lekkie zmieszanie, choć jako artystka mająca w swym dorobku sceny mocno rozbierane, oczywiście nie przejęła się tym, sympatycznym przecież i sprzyjającym lepszej oglądalności zdarzeniem. Niezależność Czarnej Mamby Pewien element erotyzmu jest zaś dodatkowym elementem przyciągającym widzów. Dzielnie rozdmuchują to brukowce, specjalizujące się w pikantnych zdjęciach z programu, oraz tzw. pisma kobiece, wymyślające historyjki o romansach uczestników. Z ich życzliwym zresztą współudziałem, bo gwiazdy i gwiazdki tańczące w programie wiedzą przecież, że im więcej się o nich pisze, byle bez pomylenia nazwisk, tym lepiej. Najwyższe chyba honorarium zapłacił jeden z brukowców za fotografię Anety Kręglickiej w bardzo mocnym wykroku. Do zdjęcia dopisano oczywiście standardową bajeczkę, jak to partner życiowy naszej miss cierpi katusze, obserwując ją obściskiwaną w tańcu przez innego mężczyznę itd. Producenci programu zdecydowanie zaprzeczają jednak jakimkolwiek sugestiom, że współpracują z brukowcami i kolorowymi pisemkami w tworzeniu skandalizującej otoczki wokół “Tańca z gwiazdami”. Przeciwnie, zapewniają, że starają się tonować elementy sensacji. Przecież nie bez powodu osoby zatrudnione przy programie podpisują zobowiązanie do zachowania w tajemnicy tego, co widzą i nad czym pracują. – Nie ma żadnego podkręcania atmosfery i współpracy z tabloidami, one same bardzo się interesują programem i próbują kreować wokół niego atmosferę – oświadcza Małgorzata Dworakowska z zespołu prasowego TVN. Powinniśmy też być pewni, iż jurorzy są absolutnie niezależni w swoich sądach i nikt im nie sugeruje, że np. byłoby lepiej, gdyby córka prezydenta nie odpadła za wcześnie, bo to mogłoby obniżyć oglądalność. – Najlepszym dowodem na absurdalność takich opinii jest to, że Marysia Wałęsówna już odpadła. Ola Kwaśniewska w poprzedniej edycji tańczyła zaś świetnie i zasłużenie zyskała dużą sympatię widzów – twierdzi Agnieszka Koniecka. – Proszę spojrzeć choćby na Czarną Mambę (Iwona Pavlović). Przecież widać, że ona nie przejęłaby się żadnymi podobnymi sugestiami, a jej oceny są całkowicie niezależne – dodają niektórzy pracownicy “Tańca”. Widok spod dachu Większej oglądalności mogłoby też zapewne sprzyjać ujawnianie nieoczekiwanych zdarzeń mających miejsce w trakcie realizacji “Tańca z gwiazdami”. Tu jednak, nawet w programie “Kulisy tańca z gwiazdami”, producenci są dość powściągliwi. Zresztą takich zdarzeń było niewiele. Z pewnością przypadek najbardziej niezwykły to awaria systemu sterowania reflektorami pod dachem hali, w niedzielę 8 października. Podczas przerwy reklamowej ustawiono dziesięciometrową drabinę, jeden z pracowników wspiął się na górę i bez zabezpieczenia zasiadł na kratownicy wiszącej pod dachem, do której zamontowane były reflektory. W czasie krótkiej przerwy niewiele można było poradzić, więc obsługa wbiegła na parkiet, w ostatniej chwili zabrała drabinę, a ów dzielny człowiek został na kratownicy i do końca programu ręcznie kierował snopy światła na tańczące pary. – Byli państwo świadkami niezwykłego zdarzenia – podsumował kierownik planu. W jednej z poprzednich edycji podczas deszczu zaczęła zaś kapać woda na parkiet, więc trzeba było wejść na górę i zatamować przeciek. Program “Kulisy tańca z gwiazdami” wprawdzie nie idzie na żywo, ale mimo to przez montażowe sito przedostał się dowcip Huberta Urbańskiego, który zaproponował przyznanie kuli inwalidzkiej najgorszej parze tanecznej. Oburzyło to niektóre środowiska osób niepełnosprawnych. Dr Dorota Podgórska, pełnomocnik rektora Uniwersytetu Łódzkiego ds. osób niepełnosprawnych, uznała słowa prowadzącego za “chamstwo, które uraża ludzką godność” i zaproponowała ironicznie, by poszerzyć zestaw “śmiesznych nagród” o białą laskę dla tego, kto najbardziej depcze partnerce po nogach. Reżyser Wojciech Iwański jest zaskoczony tak burzliwą reakcją i rozdmuchaniem całego zdarzenia. – Przecież te słowa nie zostały powiedziane specjalnie. Był to spontaniczny, bardzo średni żart, może nawet wygłup, ale nikt nikogo nie chciał obrazić. Sam jeszcze niedawno chodziłem o kuli i w żaden sposób nie poczułem się dotknięty. Symbolem inwalidztwa jest wózek, z tego oczywiście nikt z nas nie ośmieliłby się żartować. Widzowie dyskutowali też nad innym dowcipem prowadzącego (co dobrze pokazuje, jak silną percepcję społeczną ma “Taniec”), kiedy to, wskazując futerko na pelerynie Kingi Rusin, będącej po rozstaniu z Tomaszem Lisem, stwierdził: – Norki? Bo lis to na pewno nie jest… Najwięcej dyskutuje się jednak o tym, o czym prawie niczego nie można się dowiedzieć, czyli o zarobkach. Nieoficjalnie wiadomo, że zawodowi tancerze dostają ok. 2 tys. zł za odcinek, a oprócz tego ich zyskiem jest wyjście z anonimowości, więcej propozycji pracy, a więc i gaże wyższe nawet dwukrotnie. Obowiązuje jednak zasada, że występują oni najwyżej w trzech edycjach z rzędu, by sami nie stali się za dużymi gwiazdami – dlatego nie oglądamy teraz np. Rafała Maseraka. Podobne są dochody jurorów, dla których występ w porze najlepszej oglądalności także stanowi znakomitą reklamę. Gwiazdy i gwiazdki otrzymują zaś średnio ok. 10 tys. zł za odcinek, ale różnice są tu spore. Najwięcej miała wynegocjować Aleksandra Kwaśniewska, bo organizatorom szczególnie zależało właśnie na jej starcie. Wiadomo, że gdyby ona nie wystąpiła, to na udział nie zdecydowałaby się też córka Lecha Wałęsy. Największe zaś profity czerpią chyba z programu dwie pracownie w Warszawie i Radomiu, szyjące kostiumy dla uczestników. Tu ceny są naprawdę wysokie, bo do każdego tańca jest inny kostium, a krawcy muszą szybko i dokładnie realizować artystyczne wizje Doroty Williams: – W poniedziałek spotykam się z uczestnikami, ustalam pomysł stroju, potem przymiarki, w środę pracownie zabierają się do szycia. Charakter stroju oczywiście wynika z charakteru tańca, inne są do tańców standardowych, inne do latynoamerykańskich. Materiały są elastyczne: lycra, atłas, satyna, muszą się świecić, dobrze przylegać do ciała. Butów zaś nie zmieniamy, każdy ma dwie pary do “standardu” i do “łaciny”. Słodki smak sukcesu Lista tych, którzy chcieliby wziąć udział w “Tańcu”, jest znacznie dłuższa niż tych, co – z różnych powodów – odmówili. – Są osoby, które zrobiłyby wszystko, żeby wystąpić w programie. Zwłaszcza panie, bo widzą, że “Taniec z gwiazdami” im nie zaszkodzi – szczupleją, pięknie wyglądają, uczą się tańczyć. Składam moim szefom listę kandydatów, dyskutujemy, z kilku osób wybierana jest jedna. Decyduje wszystko – wiek, wygląd, charakter, to, czy ktoś pasuje do pozostałej dziewiątki – wyjaśnia producentka. Wśród osób, które odmówiły, są Agnieszka Dygant, Edyta Górniak, Małgorzata Kożuchowska i Artur Żmijewski. Wśród chętnych – bardzo liczne grono aktorów serialowych i prezenterów pragnących skorzystać z dźwigni popularności, jaką daje ten program. Przecież niemało “gwiazd” tak naprawdę stało się nimi dopiero po udziale w “Tańcu”. Kto wcześniej słyszał np. o Olivierze Janiaku czy Jakubie Wesołowskim? – To ten program tworzy gwiazdy. Ma już taką markę, że osoby, które się w nim pojawiły, dziś jedne z najjaśniejszych gwiazd, jak np. Kasia Cichopek, wcześniej były znane zwykle z jednego serialu, teraz są gwiazdami w całym kraju – mówi Agnieszka Koniecka. Aktorzy z wyrobioną marką, którzy są rozpoznawalni, mają dużo pracy i dobrze zarabiają, nie odczuwają potrzeby zabiegania o popularność poprzez start w “Tańcu”. Widzą zresztą, że to wymaga sporego wysiłku, wytrwałości i rezygnacji z wielu obowiązków zawodowych. To cztery godziny dziennie wyczerpującego treningu, zajęta cała niedziela i duża część soboty. Słodki smak sukcesu wyrównuje jednak wszystko z nawiązką, co widać w dawnej hali Ursusa po zakończeniu programu. Tabuny fotoreporterów krzyczących: – Kochani, jeszcze chwileczkę, bardziej w naszą stronę, to naprawdę ostatnie ujęcie!; nastolatki podsuwające kartki po autograf; ojcowie i matki rodzin proszący o wspólne zdjęcia. Słowem – sława. Podobne wpisy
Przez parkiet "Tańca z gwiazdami" przewinęła się już cała plejada celebrytów, a kolejkach chętnych ciągle długa. I nie ma się co dziwić, bo nawet dla dobrze zarabiających gwiazd gaże z show są bardzo łąkomym kąskiem. Jesteście ciekawi, ile zapłaci Polsat uczestnikom, jurorom i prowadzącym? W ostatnich edycjach "Tanca..." na TVN zarobki gwiazd osiągnęły już naprawdę kosmiczne ceny, więc nie ma się co dziwić, że Polsat postanowił trochę poskromić apetyty celebrytów. Choć i tak za pląsy na parkiecie każdy uczestnik na pewno podreperuje swój domowy budżet. Ile dostaną najgorętsze gwiazdy za jeden odcinek programu? Zobaczcie listę: Natalia Siwiec - 10 tys złKarolina Szostak - 10 tys. złJoanna Moro - 8 tys. złAneta Zając - 8 tys. złPiotr Gruszka - 8 tys. złRafał Brzozowski - 6 tys. złJacek Rozenek - 5 tys. złJacek Lenartowicz - 4 tys. złKlaudia Halejcio - 3 tys. złDawid Kwiatkowski - 3 tys. zł Ale nawet Siwiec i Szostak daleko do stawki jaką wynegocjował Andrzej Grabowski za ocenianie poczynań gwiazd. Najdroższy juror zgarnie za każdy odcinek aż 18 tys. zł. Po 10 tys. zł dostaną Beata Tyszkiewicz i Iwona Pavlovic. Michał Malitowski zarobi najmniej - 8 tys. zł za każdy program. Najbardziej zaskakujące są informacje o zarobku Krzysztofa Ibisza. Podobno dziennikarz zgodził się prowadzić show bez dodatkowego zarobku! - Krzysztof nie zarobi na 'Tańcu z gwiazdami'. Poprowadzi show w ramach dotychczasowej umowy - zdradził pracownik stacji. Nie wiadomo nic na temat pieniędzy jakie dostanie jego partnerka Joanna Liszowska. Ale można się spodziewać, że nawet kilkanaście tysięcy zł, bo za jurorowanie w "Got to dance" zgarniała co tydzień 18 tys. zł. Polecamy też: Taniec z gwiazdami: Joanna Liszowska wygryzła Anię Głogowską!
Agnieszka Radwańska pojawi się w kolejnej edycji Tańca z gwiazdami. Tenisistka wystąpi w parze ze Stefano Terrazzino. Zdecydowała już, na co przeznaczyć gażę ze swojego występu. Agnieszka Radwańska w ostatnim czasie zaskoczyła cały kraj. Słynna tenisistka nie tylko zakończyła doskonale rozwijającą się karierę, ale także zdecydowała się na udział w dziewiątej edycji programu Taniec z gwiazdami w Polsacie. Okazuje się, że za jej decyzją nie stały informuje magazyn Party, Agnieszka za każdy odcinek, w którym weźmie udział, dostanie 20 tysięcy złotych. Kosmiczna kwota nie trafi jednak na jej konto, a zostanie przekazana na rzecz fundacji UNICEF, której celem jest niesienie pomocy dzieciom oraz ich matkom w krajach rozwijających się:„Isia” całą gażę chce przekazać na cele charytatywne. Jakie? Radwańska jest Ambasadorką Dobrej Woli UNICEF i będzie pomagać dzieciom na całym świecie – czytamy w nie ukrywa, że ma chrapkę na Kryształową Kulę. Gwiazda dokłada wszelkich starań, aby oczarować publiczność, a przy tym wesprzeć organizację charytatywną jak największą kwotą. W przypadku przejścia przez wszystkie etapy, Radwańska może zarobić nawet 200 tysięcy złotych, a w razie wygranej dodatkowe 100 będzie trzeba, będziemy do późnych godzin nocnych ćwiczyć na sali, żeby było jak najlepiej – podkreślała Radwańska jakiś czas udało się nieoficjalnie ustalić Jastrząb Post, Radwańskiej na parkiecie towarzyszyć będzie Stefano Terrazzino. Przystojny Włoch już czterokrotnie doprowadził swoje taneczne partnerki na najwyższy stopień podium. Niewykluczone, że tej wiosny dokona tego po raz kciuki!„Taniec z Gwiazdami” jeszcze się nie zaczął, a Justyna Żyła już daje nieźle popalić! Na planie show doszło do spięcia z inną uczestniczką!„Taniec z gwiazdami” jeszcze się nie zaczął, a Agnieszka Radwańska już szokuja kreacją! To w tym wystąpi w spocie show?Agnieszka Radwańska uhonorowana przez Andrzeja Dudę! Prezydent odznaczył ją specjalnym medalem!Agnieszka Radwańska na planie Tańca z GwiazdamiAgnieszka Radwańska na planie Tańca z GwiazdamiAgnieszka RadwańskaZuza MaciejewskaDla show-biznesu rzuciłam politykę i zamiast oglądać wiadomości, z wypiekami na twarzy śledzę życie gwiazd. Dzień rozpoczynam od przeglądania Instagrama - kiedy odpowiednio się wkręcę, mogę scrollować go godzinami, szukając nowych ciekawostek. Na bieżąco śledzę wszystkie programy rozrywkowe, a nazwiska uczestników, wymieniam nawet przez sen.
gaże w tańcu z gwiazdami